LIVE:

Nasz PREMIUM PARTNER
 
 
 
WYWIADY
KOMENTARZE
OPINIE
 
TAI WOFFINDEN

"Celuję w złoto"

MATEUSZ DRÓŻDŻ

"Rozwój i stabilizacja"

HANS NIELSEN

,,MIŁO WSPOMINAM PIŁĘ"

 
  • Trener Dariusz Żuraw podsumowuje sezon Lecha

    Cracovia Kraków - Lech Poznań 1:0 (kulisy meczu)
  • FUTSAL LESZNO AWANSOWAŁ DO EKSTRAKLASY

    Puchar Polski dla Blind Football Śląsk Wrocław
  • Piotr Pawlicki z nowym kotraktem

    N.Pedersen i M.Zagar - walka na całego!
  • "Jaskółka" zburzona

    Kowal Extreme Off Road
 
Prawucki Smyk
 
> STREFA KIBICA
Strefa kibica
 
 

ŚLĄSK W TARAPATACH. 0:2 I CO DALEJ?

Dyscyplina: Koszykówka, region: Wrocław
Dodano: 2019-05-13 10:02, autor: admin Mario (MC)
Zródło: własne
 
Sytuacja jest trudna, ale nie beznadziejna
 

 

FutureNet Śląsk Wrocław przegrała dwa finałowe mecze I ligi z Eneą Astorią Bydgoszcz (79:97 i 85:86) na własnym boisku i znajduje się w trudnym położeniu, mając na uwadze, walkę o awans do ekstraklasy.

 

O ile pierwszy mecz zupełnie nie wyszedł podopiecznym trenera Radosława Hyżego, to w drugim walka toczyła się do ostatniej sekundy. Co z tego, skoro lider rozgrywek po rundzie zasadniczej, nie był w stanie wygrać i musi szukać swojej szansy na wyjeździe. W Bydgoszczy drużynę z Wrocławia czeka ciężka przeprawa. Ale Śląsk już raz w tym sezonie pokazał, że w grodzie nad Brdą można wygrać. W rundzie zasadniczej pokonał Astorię na jej parkiecie 91:86.  

 

Wróćmy na chwilę do niedzielnego meczu w hali wrocławskiego AWF. Po sobotniej porażce wydawało się, że szybko nastąpi otrzeźwienie i gospodarze zagrają w swoim stylu. Ze skutecznością i determinacją, którą prezentowali w rundzie zasadniczej.

 

Niestety, drugie spotkanie od początku przypominało sobotni mecz.  Goście wyszli na prowadzenie – 8::3 i po chwili 15:7. Śląsk słabo bronił. Grzegorz Kukiełka i Paweł Śpica wychodzili na czyste pozycje i trafiali. Inicjatywe pod koszami przejęli  Łukasz Frąckiewicz i Jakub Dłuski. Śląsk po pierwszej kwarcie przegrywał różnicą 3 punktów. Pierwsza połowa meczu zakończyła się remisem 44:44.

 

Bardzo dobrą zmianę dał Jakub Musiał. Rozgrywający Śląska szarpał na całej szerokości boiska. Bronił i rzucał, wymuszał faule i podkręcał tempo gry. Śląsk wyszedł na prowadzenie 34:32, ale w trzeciej kwarcie wróciły tzw. stare demony. Astoria podniosła głowę i znów trafiała do kosza przeciwnika.

 

- W kilku sytuacjach pod koszem zagraliśmy zbyt miękko. Ten mecz był lepszy od wczorajszego, Astoria również popełniła bardzo dużo błędów, ale my popełniliśmy ich więcej. Uważam, że te małe rzeczy zdecydowały. To jeszcze nie koniec. Na rozliczanie i analizę przyjdzie czas jutro i pojutrze. Zawodnicy dali z siebie bardzo dużo. Jesteśmy w takim nastroju, że do Bydgoszczy jedziemy na trzeci mecz, żeby go wygrać – tłumaczy za pośrednictwem internetowej strony Śląska, trener Radosław Hyży.

 

Śląsk chcąc odwrócić losy finałowej rywalizacji musi dużo zmienić w swojej grze. W pierwszej kolejności poprawić skuteczność. Astoria w niedzielę miała 62 procent skuteczności rzutów za 2 pkt. Śląsk o 10 procent mniej. Wrocławianie trafili 14 z 39 prób rzutów za 3 punkty. Lepsi od bydgoszczan byli w zbiórkach piłki pod koszem. Ale nieznacznie. Śląsk zapisał na swoim koncie 36 zbiórek, Astoria – 34.

 

Do poziomu gry Jakuba Musiała powinni dołączyć pozostali zawodnicy Śląska. Wtedy kibice nie będą musieli martwić się o wynik. Musiał zdobył 32 pkt. Do zdobyczy punktowej dołożył 5 zbiórek i 3 asysty (8/13 z gry, 6/11 za, 10/10 z linii). Poza nim granicę 10 oczek przekroczyli Aleksander Dziewa (15 pkt, 8 zb, 5/11 z gry), Krzysztof Jakóbczyk (13 pkt, 5 zb, 2 ast, 5/11 z gry, 3/8 za 3) i Mateusz Jarmakowicz (10 pkt, 3 zb, 4/7 z gry). Tomasz Żeleźniak trafił dwie „trójki” i dołożył  1 zbiórkę, 1 asystę i 2 przechwyty.

 

Brakowało punktów Norberta Kulona, który w tym sezonie zdążył przyzwyczaić kibiców do swoich trafień, które często decydowały o wyniku. Śląsk jedzie do Bydgoszczy wyrównać rachunek. Przynajmniej takie deklaracje padły po niedzielnych zawodach we Wrocławiu. Trener Hyży i jego podopieczni koncentrują swoją uwagę na trzecim meczu. Jeśli osiągną swój cel, to następnego dnia spróbują jeszcze raz udowodnić, że łatwo się nie poddają.

 

- Chcielibyśmy wrócić do Wrocławia na piąty mecz finałowy – mówi Robert Skibniewski z FutureNet Śląska Wrocław. (SM)

 

fot.Photo.sportowy24.net

 

 
 
 


 

Dodane komentarze

Copyright by sportowy24.net